Ryzyko akceleratorem zmian

Ryzyko to niepewność, która ma znaczenie. Znaczenie to wyrażać się będzie w tym, że jego wystąpienie wpłynie na realizację celu projektu. I co najważniejsze, zaczynając analizę na samym początku nie ma znaczenia, co może wpłynąć negatywnie na realizację tegoż celu. Gdyby każdy projekt zaczynać od tego, co się nie uda, to żaden nie zostałby zrealizowany. Najistotniejsze w analizie ryzyka jest to, co udać się może i co uda się osiągnąć, jeśli to się faktycznie uda.

Niepewność związana z realizacją celów naszego projektu w zasadzie jest wszechobecna. Nachodzi nas z każdej strony. Można odnieść wrażenie, że można by się w owej niepewności utopić. Niejeden projekt właśnie tak się utopił. Zanim jeszcze wszedł do głębokiej wody, utonął w jednej ledwie kropli. Bo ktoś zaczął się zastanawiać, co się nie uda, zanim ustalił, co zrobić, aby się jednak powiodło.

Dlaczego analiza ryzyka jest tak ważna i kluczowa dla każdego projektu? I to od samego początku? Bo tylko dzięki niej mamy możliwość dostrzec, jak wielkie szanse przed nami. Gdzie należy poszukiwać szans, czyli ryzyk o pozytywnym wpływie na cele naszego projektu? Wszędzie. Dookoła. Wystarczy otworzyć oczy i zauważyć je z każdej możliwej strony. Zaczynając pracę z ryzykiem w projekcie porzućmy na początek pytania o to, co się nie uda, jak bardzo źle będzie. Zastanówmy się, jak możemy zrobić coś lepiej, jak pomóc własnemu szczęściu.

Zarządzanie ryzykiem posiada określony i jasno zdefiniowany proces. Należy pamiętać, że ten sam proces stosuje się jako dwa w jednym. Z ryzykiem będzie tak, jak z pewnym markowym szamponem. Kupujemy raz, a efekty mamy dwa. Zarządzając ryzykiem jako jednocześnie pozytywnym i negatywnym wpływem w oparciu o jeden i ten sam proces faktycznie oszczędzamy. Bo nie potrzebujemy osobnego procesu dla zarządzania szansami i nowymi możliwościami. Bo zwiększamy motywację zespołu, który nie jest nastawiony na czarnowidztwo. Bo zachęcamy do innowacji. Bo pomijamy mniej szans, które inaczej mogłyby nam przejść koło nosa.

Identyfikacja ryzyka

Zarządzasz ryzykiem? Oczywiście, odpowiedział kierownik projektu. A gdzie zapisujesz te ryzyka, którymi zarządzasz? Mam je wszystkie w głowie, rozpoznaję je na bieżąco, bo wszystko tak szybko się zmienia, że nie nadążyłbym, aby to zapisać. Zanim zaczniemy żartować z tego kierownika projektu, który pokazał nam, jak ryzykiem zarządzać nie należy – zastanówmy się jak często sami działami w taki właśnie sposób. Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. W projekcie zmienia się istotny element technologiczny w jakimś kluczowym obszarze. Dzieje się to gdzieś w połowie projektu. Na spotkaniu z dostawcą przedstawiamy naszą wątpliwość, czy aby na pewno nie wpłynie to negatywnie na nasz projekt. Dostawca zapewnia nas, że oczywiście nie. Nie do końca mu wierzymy, ale w końcu dostawca odpowiada za swój zakres. I nie zapisujemy zidentyfikowanego ryzyka. Bo po co, przecież to jego ryzyko. A w dniu uruchomienia prototypu okazuje się, że ów kluczowy element nie współdziała z jednym z istniejących komponentów. Niewielkim, niedrogim, ale takim, którego czas dostawy trwa dwa miesiące. I tego dnia dowiadujemy się jak czuje się człowiek, któremu ciśnienie skoczyło nagle do stu osiemdziesięciu. Albo wyobraźmy sobie inną sytuację. Zaczynamy projekt z nowym klientem. Już od początku widać, że będzie ciężko zmieścić się w budżecie, ponieważ nie do końca poprawnie dokonano oszacowania kosztów. Umowa podpisana, mamy co mamy i trzeba działać. Ktoś zwraca uwagę, że skoro na tym projekcie stracimy, to może zwróćmy uwagę naszemu klientowi na nasze poświęcenie. I może przekonajmy go, aby pomógł nam znaleźć kolejnych klientów, którzy pozwolą nam odzyskać stratę w bieżącym projekcie. Pomysł wydaje się niezwykle dobry, ale nigdzie go nie zapisujemy. Co więcej, nie mamy czasu się nawet nim zająć, przecież musimy zrealizować projekt, który już od początku wygląda na niewykonalny w ustalonym budżecie. Projekt w końcu kiedyś się kończy, a my jesteśmy wykończeni i stratni. Na liście szans oczywiście nigdy nie pojawiła się możliwość skorzystania z klienta jako z agenta dla nowej sprzedaży. Kto w ogóle w takim projekcie miał czas myśleć o zapisywaniu szans! I tyle. A mogło się przecież okazać, że klient zna innych naszych potencjalnych klientów. Że gdzieś nas poleci. Że okaże się naszym najważniejszym klientem, i nie dlatego, że na nim zarobimy (bo to akurat się tym razem nie udało). Ale dlatego, że zarobimy na tych, którym nas polecił – i to krocie.

W identyfikacji ryzyka najtrudniejsze jest to, żeby zidentyfikowanym ryzykiem się podzielić. I zacząć nim zarządzać. Ryzyko siedzące wyłącznie w głowie kierownika projektu, nie jest zarządzane.

A jak właściwie zidentyfikować ryzyko? Skąd mamy wiedzieć, co jest ryzykiem, a co nim nie jest? Załóżmy, że w naszym projekcie prace ziemne prowadzone powinny być łącznie przez 7 miesięcy. Zaczynamy we wrześniu. Odrobiliśmy zadanie domowe i wiemy, że w ciągu ostatnich 10 lat temperatura w tym rejonie świata spada poniżej zera przez średnio dwa miesiące. Analiza odchyleń od średniej mówi, że nigdy czas ujemnych temperatur nie trwał dłużej, niż 4 miesiące. Jesteśmy poważnymi kierownikami projektu i wiemy, że niepewność związana z pogodą jest dla nas niezwykle istotna. Dlatego zakładamy scenariusz najbardziej prawdopodobny z 2,5 miesiąca ujemnych temperatur i 3,5 miesiącami w scenariuszu pesymistycznym. A potem przychodzi zima stulecia z 6 miesiącami mrozów. I znowu ciśnienie sto osiemdziesiąt, lekarz sugeruje sanatorium, aby uniknąć zawału. Jak taką sytuację uogólnić dla procesu zarządzania ryzykiem? Założyliśmy, że mrozu nie będzie. A jednak było. Mechanizm prawidłowego identyfikowania ryzyka możemy zatem oprzeć na analizie założeń projektowych. Otóż ryzyko o negatywnym wpływie na realizację projektu może wystąpić wówczas, kiedy nie sprawdzi się przyjęte założenie. Może to prowadzić do problemu.

W innym projekcie przygotowujemy się do wypuszczenia na rynek FMCG nowego produktu. Produkt jest pozycjonowany jako średni w swojej klasie. Głównym odbiorcą jest kanał sprzedaży nowoczesnej. Sieci handlowe uznają, że zakładana rotacja produktu i jego marżowość nie są wystarczająco atrakcyjne, aby zaklasyfikować produkt do umieszczenia na półce znajdującej się na wysokości oczu konsumenta. Jesteśmy ograniczeni do trzeciej półki od podłogi. Niestety dobrze wiemy, że to nam nie pozwoli osiągnąć poziomu lidera na rynku w tej kategorii produktu. Nagle ktoś wpada na pomysł, aby ten szczególny produkt sprzedawać w Internecie i tam pozycjonować go jako pierwszy wyświetlany dla wyszukiwania jego kategorii dla naszej marki. Mimo tego, że byliśmy ograniczeni do poziomu trzeciej półki znalazł się ktoś, kto zakwestionował to ograniczenie i zapytał, co jeśli jednak nie będziemy takiego ograniczenia mieli. Wydawałoby się, że nie mogliśmy pokazać nowego produktu konsumentowi, a okazało się, że jednak stało się inaczej. Jak tę drugą sytuację uogólnić dla procesu zarządzania ryzykiem? Nasze działanie było zdeterminowane pewnym ograniczeniem. Kwestionując je znaleźliśmy sposób, aby je ominąć. Otóż ryzyko o pozytywnym wpływie na realizację projektu może wystąpić wówczas, kiedy ograniczenie może zostać usunięte. Co może prowadzić do określonej korzyści.

Analiza ryzyka kosztuje. Czas, który trzeba poświęcić na jej przeprowadzenie. Budżet, który trzeba wydać na dane pogodowe z ostatnich kilkudziesięciu lat na danym obszarze do oceny prawdopodobnego okresu mrozów. Budżet, który trzeba wydać na pracownika, który podczas burzy mózgów wpadnie na pomysł sprzedaży internetowej. Jak długo prowadzić tę analizę? Kiedy można uznać, że zidentyfikowaliśmy wystarczająco? Skoro jeszcze nie zidentyfikowaliśmy części, to nie wiemy jak jest tego wiele. Nie jesteśmy zatem w stanie określić, czy osiągnęliśmy choćby poziom Pareto (80/20). Wspomóc nas może RBS (Risk Breakdown Structure), będący strukturą zorientowaną na źródła występowania ryzyk. Każdy kolejny poziom takiej struktury określa nam bardziej szczegółowo potencjalne źródła występowania ryzyk. A później możemy strukturę RBS wykorzystać do oceny kompletności naszej analizy ryzyka. Może to być nasza checklista, która nam odpowie na pytanie, czy przeanalizowaliśmy pod kątem ryzyk wszystkie potencjalne obszary występowania.

Ocena ryzyka

Jak wysokie jest wysokie? Zwykle oceniamy ryzyko w macierzy prawdopodobieństwa i wpływu. Niskie, średni, wysoki. Jak wysoki, jest wysoki zatem? To zależy oczywiście – niewątpliwie jest to nie tylko najbardziej ulubiona odpowiedź każdego konsultanta, ale jest ona również najbardziej prawdziwa. Dla jednych coś jest krytyczne, a dla innych to samo będzie bez znaczenia. Kto zatem powinien dokonywać oceny? Sponsor oraz kluczowi interesariusze.

 

Opublikowano Dobre praktyki, Standardy i metodyki, Zarządzanie projektami | Otagowano , , , | Skomentuj

Project Manager ERP/CRM poszukiwany

Obecnie poszukujemy:

Project Manager ERP/CRM

Wymagania

  • minimum 5-letnie doświadczenie w realizowaniu ról zarządczych przy wdrożeniach znacznej wielkości systemów ERP lub CRM
  • doświadczenie w kierowaniu projektami wysokobudżetowymi
  • certyfikat z zakresu zarządzania projektami
  • zdolności negocjacyjne, umiejętności interpersonalne,
  • doskonała organizacja pracy,
  • wysoka kultura osobista, komunikatywność.

Projekt

Opublikowano Praca, Zarządzanie projektami | Skomentuj

Konferencja Deadline, PMI i PMOFFICE partnerami – zapraszamy!

Serdecznie zapraszamy i zachęcamy do udziału w  konferencji Deadline, która jest w całości poświęcona zagadnieniom związanym z zarządzaniem projektami informatycznymi.

Czas i miejsce

1-2 grudnia 2011, luksusowy i pięknie położony hotel Grand Nosalowy Dwór **** w Zakopanem.

Uczestnicy

Na udziale w Deadline skorzystają:

  • kierownicy biur projektów,
  • project managerowie,
  • członkowie zespołów projektowych,
  • przedstawiciele kadry kierowniczej, którzy chcieliby poznać nowoczesne metodologie zarządzania projektami.

Tematyka

W czasie konferencji poruszymy kwestie związane z zarządzaniem projektami według metodyki PMI. Swój punkt widzenia przedstawią także praktycy Agile oraz PMowie skłaniający się ku bardziej niestandardowym metodom pracy nad projektami. Wszystko to po to, aby uczestnicy mogli sami wybrać podejście, które najlepiej sprawdzi się w ich codziennej pracy.

W programie konferencji m.in:

sesja pecha kucha – prezentacja częstych problemów PMów i wspólne szukanie rozwiązań,

sposoby na skrócenie czasu trwania projektu dzięki metodzie łańcucha krytycznego,

wskazówki jak ratować projekt zagrożony klęską,? innowacyjne sposoby wspomagania pracy Project Managera np. Zarządzanie Wizualne,

transformacja zespołu zarządzającego dużym projektem według The Why Method,

sposoby na bezkonfliktową współpracę pracowników IT z przedstawicielami biznesu,

panel dyskusyjny „Współpraca z klientem w projektach IT”,

praktyczne szkolenia prowadzone w małych grupach, w ramach konferencji.

Zapoznaj się z pełnym programem konferencji na stronie: www.deadlinecon.pl

Opublikowano Ciekawostki, Wydarzenia, Zarządzanie projektami | Skomentuj

Szkolenie otwarte PMP/CAPM w Poznaniu już w styczniu 2011

Sierpniowe seminarium PMI prowadzone przez P. Macieja Bodycha stało się dla PMOFFICE ispiracją do podjęcia przez nas stałej współpracy z tym trenerem. W odpowiedzi na często pojawiające się zapytania dotyczące możliwości przeszkolenia się i przygotowania w Poznaniu do egzaminu PMP zapraszamy na szkolenie, które już na początku listopada poprowadzi mentor Project Management Institute regionu EMEA p. Maciej Bodych. Omawiany program pozwala osobom nie mającym wymaganego przez PMI udokumentowanego doświadczenia zdać również certyfikat CAPM.

Zainteresowanych szczegółowym programem szkolenia oraz rejestracją na szkolenie zapraszamy na stronę: www.uczestnicy.pl

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czy skusi Cię rabat i to Ty będziesz pierwszym certyfikowanym przez PMI w agile (PMI-ACP) w Polsce?

PMI ogłosiło, że można już zapisywać się na egazminy PMI Agile Certified Practitioner (PMI-ACP). Od dnia 21 lipca można zgłaszać swój akces oraz zarezerwować termin egzaminu. Co trzeba zrobić aby zdać nowy certyfikat agile który przyznaje Project Management Institute?

Należy:

1. Zalogować się na stronie www.pmi.org i wypełnić aplikację online.

2. Wysłać aplikację do zatwierdzenia (i przejść ewentualną losową weryfikację)

3. Ustalić termin egzaminu (od 21.07.2011 PMI umożliwił już rejestrację stanowiska na egzamin w certyfikowanych centrach Prometric – przypominamy, że terminy dostępne są dopier po 15 września 2011).

Przypominamy, że dla osób które przejdą cały proces (łącznie z egzaminem) do 30.11.2011 dostępny będzie 20% zwrot kosztów egzaminu! Proces akceotacji przed egzaminem może trwać nawet do trzech miesięcy, więc jeśli ktoś chce zdążyć skorzystać z oferty rabatowej warto pomyśleć o zapisaniu się już teraz.

Czy chcesz być „pierwszym w polsce PMI-CAP’em”? Czy zapiszesz się na egzamin? Podziel się z nami Twoimi planami w komentarzach!

Opublikowano Bez kategorii, Ciekawostki, Standardy i metodyki, Wydarzenia, Zarządzanie projektami | Skomentuj

Agile na dobre w PMI!

Project Management Institute właśnie ogłosiło szczegóły dotyczące nowego certyfikatu poświadczającego kompetencje zarządzania projektami za pomocą technik zwinnych. Będzie się on nazywał PMI-Agile Certified Practitioner (PMI-ACP).

Kilka dni temu umożliwiono otwieranie ścieżki certyfikacyjnej i rejestrację przed egzaminem na stronie www.pmi.org. Wiemy też, że pierwszy egzamin Agile powinien odbyć się jeszcze w trzecim kwartale 2011 roku.

Podobnie jak w wypadku innych aplikacji i egzaminów (np. PMP) przeprowadzanych w autoryzowanych centrach Prometric przez tę jedną z największych organizacji branżowych zrzeszających kierowników projektów , również w wypadku Agile Certified Practicioner – po dokonaniu opłaty za egzamin, PMI wybierze losowo część aplikacji do weryfikacji

Ponieważ to dopiero pierwsze kroki we wprowadzaniu przez Project Management Institute nowego certyfikatu, wszyscy adepci potwierdzenia swoich kompetencji Agile będą mogli uzyskać 20% rabatu (zwrotu 20% wniesionej opłaty). Oferta ta obowiązuje do końca trwania okresu pilotażowego i aby móc uzyskać zniżkę należy uiścić opłatę egzaminacyjną oraz podejść do egzaminu do dnia 30 listopada 2011.

Osoby zainteresowane warsztatami przygotowującymi do egzaminu PMI-ACP zapraszamy do kontaktu z PMOFFICE.

Opublikowano Ciekawostki, Standardy i metodyki, Wydarzenia, Zarządzanie projektami | Skomentuj

Jak wybierać firmę doradczą w zakresie zarządzania projektami

PMI opublikowało mini przewodnik jak wybierać firmę doradczą w zakresie zarządzania projektami.

Firmy rosną i realizują coraz większe i bardziej złożone projekty. Jednak nie zawsze towarzyszy temu rozwój metod zarządzania projektami. Często na przykład firmy nie dostrzegają odpowiednio wcześnie potrzeby zarządzania portfolio czy programami i nadal skupiają się na zarządzaniu pojedynczymi projektami.

Korzystanie z usług firm doradczych specjalizujących się z zarządzaniu projektami pozwala na usprawnienie zarządzania projektami, oszczędzając wartościowy czas kluczowych pracowników. Ze względu na zaangażowanie takich firm w różnorodne projekty, możliwe jest też skorzystanie z szerszych doświadczeń innych podmiotów.

PMI sugeruje trzy kroki w procesie wyboru odpowiedniej firmy:

  1. zdefiniuj czego potrzebujesz,
  2. wybierz firmę,
  3. negocjuj warunki i umowę.

Artykuł bardzo rozsądnie wskazuje kluczowe elementy, które pozwolą obu stronom na lepszą współpracę. My, ze swojego doświadczenia, zwrócilibyśmy szczególną uwagę na takie aspekty:

Zdefiniuj – potrzeba zmian bierze się najczęściej albo z kłopotów z bieżącym projektem albo z ogólnego poczucia malejącej efektywności zarządzania projektami w skali firmy; klient który dobrze wie czego chce, a szczególnie sam przed sobą przyzna się do określonych słabości swojej firmy, ma dużo większe szanse uzyskać dobre efekty z zakupionych usług doradczych.

Wybierz – koniecznie trzeba się zastanowić co dla danej firmy jest istotne: cena, termin, lokalizacja, dostępność…  kryteriów wyboru jest wbrew pozorom całkiem sporo; a im lepiej zdefiniowane tym większe szanse na lepszy wybór i zamówienie dobrze dobranej usługi.

Negocjuj – koszmarem dla obu stron są projektu gdzie umowę spisano szybko, standardowo, nie precyzując faktycznego zakresu i trybu współpracy. Na tym etapie zdecydowanie lepiej ustalić więcej niż za mało.

Czytaj całość przewodnika (ang.)…

Opublikowano Ciekawostki, Dobre praktyki, Standardy i metodyki, Zarządzanie projektami | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Dofinansowanie z UE – duża szansa, ale zdobyć to nie wszystko…

„Kiedyś sceptycznie podchodziłem do pomocy unijnej, teraz to codzienność. Korzystamy ze wsparcia niemieckich firm i specjalistów, kupiliśmy nową maszynę do druku cyfrowego – mówi Andrzej Piotrowski, właściciel drukarni w województwie opolskim. – To, jak firma dziś funkcjonuje, to zasługa Unii. Otrzymaliśmy dofinansowanie na zakup sprzętu, dzięki takiemu wsparciu możemy być konkurencyjni nie tylko na rynku polskim, ale i europejskim – kontynuuje przedsiębiorca.”

Gorąco popieramy takie podejście, od lat uczestniczymy w procesie wsparcia przedsiębiorstw przez UE i wiemy, że można w ten sposób zrealizować wiele ciekawych pomysłów. Choć o problemach z pozyskiwaniem można mówi miesiącami, to na szczęście polskie firmy radzą sobie coraz lepiej. My jednak spędzamy sporo czasu także na realizacji tych projektów – i tu niestety jest gorzej:

  1. większość, szczególnie małych firm, nie jest przyzwyczajona do monitorowania pracy w sposób sformalizowany,
  2. dodatkowo podmioty realizujące administrację na poziomie krajowym zdają się czasem mieć na celu zatrzymanie (sic!) projektów za wszelką cenę; z problemem tym nadal boryka się wiele krajów tzw. „nowej Unii”,
  3. podobnie źródłem trudności jest konieczność współpracy w konsorcjum; firmy zwyczajowo pracują same i trudno im się przestawić na dzielenie się wiedzą, mimo że naprawdę warto, choć trzeba to robić w sposób świadomy i przemyślany,
  4. firmy nie mają doświadczeń w rozliczaniu projektów, a trudności w tym zakresie potęguje podejście instytucji administrujących.

Na szczęście wszystkie te problemy można pokonać. Wiemy to z doświadczenia i chętnie się nim dzielimy. Rozliczenia można od początku realizować tak, żeby były proste do zaakceptowania przez agendy funduszy. Współpraca z innymi to w dużej mierze po prostu konieczność zrozumienia innych punktów widzenia. Dlatego w projektach dofinansowywanych polecamy audytowanie i monitorowanie zgodności ich przebiegu z wymaganiami źródła finansowania oraz wspieranie kierownika projektu w rozwiązywaniu problemów.

Źródło: Euro dla wszystkich – Biznes w Onet.pl.

Opublikowano Ciekawostki, Dobre praktyki, Nasze projekty, Zarządzanie projektami | Otagowano , | Skomentuj

Wynajem kierowników projektów na świecie

W artykule opublikowanym na LinkedIn i poświęconym doradztwu dla firm, znalazła się ciekawa wzmianka dotycząca usług wynajęcia kierownika projektu. Autorzy wspominają o sytuacji, w której firma wynajmuje jedynie kierownika projektu i samodzielnie dobiera resztę zespołu projektowego. Jest to bardzo dobre rozwiązanie dla firm, które już praktykują zarządzanie projektami i mają doświadczenie w tym zakresie. Dla firm mniej doświadczonych, albo gdy z innych powodów potrzebne jest większe „zasilenie” z zewnątrz, można takie wsparcie rozszerzać wg schematu:

  1. wynajem jedynie kierownika projektu – firma realizująca projekt samodzielnie buduje resztę zespołu zarządzającego oraz cały zespół projektowy; firma samodzielnie organizuje również nadzór ze strony sponsora projektu;
  2. wynajem zespołu zarządzającego projektem; prócz kierownika projektu, firma doradcza może zapewnić np. osoby pełniące funkcje administracyjne w projekcie lub będące specjalistami dziedzinowymi; takie wydajniejsze zasilenie projektu we właściwym momencie daje większe szanse na jego powodzenie w czasie prosperity, gdy firma jest mocno zajęta bieżącą działalnością na rzecz własnych klientów;
  3. wynajem kierownika projektu, który wspiera wewnętrzną rekrutację reszty niezbędnego personelu; pozwala to wykorzystać potencjał wewnętrzny zwiększając szanse jego właściwego dobrania;
  4. wynajem zespołu projektowego; większość zasobów osobowych wynajmujemy wraz z kierownikiem projektu; w pełni odciążamy firmę która może się skupić na bieżącej działalności biznesowej.

My ze swojej strony polecamy także rozwiązanie, w którym wynajęty kierownik projektu pracuje od razu w parze z osobą z wewnątrz firmy. Kierownik projektu staje się wtedy jednocześnie coachem (trenerem) osoby, która będzie później kontynuować pracę w tym lub w innych projektach na rzecz firmy. W ten sposób zyskujemy w firmie dodatkowego kierownika projektu.

Jeszcze o wynajęciu kierownika projektu tutaj. O wsparciu merytorycznym wewnętrznego kierownika projektu tutaj.

Źródło: ”Clients can bypass the big names and hire consultancies such as Eden McCallum, a British firm that packages teams of experienced independent consultants, or Point B, an American firm that provides only a project manager, letting the client select the team.”

Cały artykuł: Advice for consultants | LinkedIn.

Opublikowano Ciekawostki, Dobre praktyki, Nasze projekty, Zarządzanie projektami | Otagowano | 1 komentarz

Reputacja Earned Value

Metoda Earned Value jest określana jako narzędzie zarządzania projektami, które skutecznie integruje zakres, koszt i czas. Jest wskazywana jako miara postępów wykorzystywana na etapie kontroli i monitorowania projektów. PMBOK wręcz stanowi, że Earned Value to jedna z najskuteczniejszych metod mierzenia postępów projektu. Co więcej, PMBOK mówi, że Earned Value to jedna z najpowszechniej stosowanych metod do tego służących.

W tym momencie zastanawiam się, ilu znam w Polsce kierowników projektów korzystających z EVM (Earned Value Management). Niewielu. Niejednokrotnie pytałem o doświadczenia z EVM moich kolegów zarządzających różnymi projektami. Wiele razy pytałem, dlaczego nie używają EVM. I ze wszystkich odpowiedzi jakie zebrałem rysuje się jednam dość ogólna odpowiedź. Mianowicie, nie rozumiemy Earned Value. Wiele osób uważa EVM za niemal czarną magię. Chcieliby używać. Słyszeli, że to działa i że to skuteczna metoda. Jednak nawet nie próbują tego wdrożyć. Uważają, że to tak trudne, że tylko najlepiej wykształceni kierownicy projektów w dojrzałych projektowo organizacjach mogą się na EVM porwać. A to akurat zupełnie mija się z prawdą. Osobiście twierdzę, że prościej EVM zaimplementować do małego projektu w niewielkiej firmie.

Niestety znam też przykłady nieskutecznego użycia EVM. Ktoś kiedyś jednak przekonał się, że warto skorzystać z tej metody. Nawet spróbował ją zrozumieć i wcale nie okazała się aż taka trudna. I wdrożył ją we własnym projekcie. A później spotkał się z kilkoma bardzo nieprzyjemnymi niespodziankami. Takimi, które sprawiły, że zraził się do EVM. A przecież to miała być taka rewelacyjna metoda na wszystko w projekcie. Zdarzyło się Wam coś podobnego?

Dlaczego EV u nich nie zadziałało? Bo mimo, że mierzono postępy prac, to nieprawidłowo mierzono stan zaawansowania technologicznego tworzonych produktów. Niejednokrotnie okazywało się, że jest jeszcze znacznie więcej do zrobienia, niż ocenia zespół. Taki syndrom ostatniego procenta w realizacji zadania, który czasami trwał więcej, niż poprzednie 99%.

Dalej, przy przeszacowanym zaawansowaniu prac, wskaźniki EV dawały niewłaściwe wczesne ostrzeżenia. Być może nawet ktoś zauważył, że przy bieżącej efektywności projekt będzie skazany na opóźnienie. Ale nikt się nie spodziewał, że tak wielkie i nikt nie sądził, że EV tak dalece nie doszacuje opóźnień lub przekroczeń kosztów. Z tym, że to akurat nie EVM było czemukolwiek winne, tylko złe metody oceny zaawansowania.

Kolejnym problemem jaki krzyżował plany skutecznego używania EVM był czas poświęcany na administrację EVM. Okazywało się, że ktoś nawet zaplanował sposób mierzenia, liczenia wskaźników, procedury reagowania na odchylenia. Ale niestety, mimo że chciano dobrze, to wyszło jak zwykle. Dlatego, że całe to zarządzanie EV i zbieranie informacji zajęło tyle czasu, że taniej byłoby przyjąć na siebie opóźnienie niż poświęcać czas na tę metodę. W efekcie spadała wiara w skuteczność EVM i przekonanie do jej stosowania.

Wracając do początku. EVM mimo wszystko jest bardzo dobrą metoda mierzenia postępów w zarządzaniu projektami. Jest powszechnie stosowana wg. PMBOKa, czyli wiemy, że odnosi się to głównie do USA. EVM ma w Polsce opinię metody trudnej i skomplikowanej. Jest nierozumiana. A nie zawsze poprawnie wdrożona, nie działa jak należy, gdyż niepoprawnie szacowano zaawansowanie produktów w projekcie. Potrafi również zapędzić w pułapkę poświęcania ogromnej ilości czasu na administrowanie nią. Grrr.. brzmi, jak najgorszy koszmar kierownika projektu, a nie najlepsza możliwa metoda mierzenia postępów, prawda?

Nie prawda. Ponieważ poprawnie wdrożone EVM daje możliwość ilościowego wsparcia zarządzania projektem z dużą wiarygodnością dostarczanych informacji. Kierownik projektu jest w stanie mierzyć efektywność poszczególnych członków zespołu oraz w oparciu o uniwersalne formuły matematycznie może szacować ostateczny koszt projektu. Wczesne ostrzeżenia wskazujące na niepożądane odchylenia pozwalają szybko i na czas wdrażać działania naprawcze, aby utrzymać projekt pod kontrolą. Używając EVM kierownik projektu i klient oczekują bieżącej informacji o stanie projektu oraz określają najbardziej prawdopodobny wynik dla harmonogramu i budżetu na końcu projektu. I liczą na to, że EVM pozwoli uniknąć niespodzianek.

Czy w takim razie EVM można wdrożyć łatwo i bez zbędnej administracji? Oczywiście, że można.

Czy EVM można używać tak, by wskazywało prawdziwe postępy i aby wskaźniki nie były narażone na przekłamania wynikające ze złych metod szacowania i oceny? Tak, można.

Czy można używać EVM w każdym projekcie i czy łatwo zacząć? Jak najbardziej można.

A jak? W najbliższym czasie i w kolejnych artykułach postaram się wyjaśnić, jak można używać EVM, aby było to proste i skuteczne.

Opublikowano Dobre praktyki, Standardy i metodyki, Zarządzanie projektami | Otagowano , , | Skomentuj